środa, 19 lipca 2017

Pianówka oraz Zamek w Goraju




Film zrealizowany za pomocą quadqoptera (drona) firmy DJI.

niedziela, 22 stycznia 2017

DriveClub oraz Project Cars - wrażenia z gier przez pryzmat używania kierownicy Logitech G29

Nie jest to test kierownicy do Playstation 4, raczej jest to opis moich wrażeń z użytkowania kierownicy w grach samochodowych. Nie będzie to nawet test kierownicy, tylko bardziej gier które wykorzystywałem do sprawdzenia kierownicy.

Kierownica Logitech G29 nie jest tania, mógłbym nawet powiedzieć ze jako akcesorium do PS4, jest wyjątkowo droga. Cena kierownicy to prawie koszt PS4. Ale trzeba przyznać, ze jakość wykonania, użyte materiały i ogólne wrażenia użytkowania częściowo usprawiedliwiają tak wysoka cenę.
Kierownica jest wykonana z metalu, obszytego skórą. Korpus to oczywiście plastik, ale to tylko obudowa okrywająca elektronikę i silniki i jako tako nie bierze udziału w pracy podczas korzystania z kierownicy.


Podobnie ma się sprawa z pedałami. Są wykonane starannie, z metalu i plastiku z antypoślizgowymi elementami.

Kierownice testowałem z 3 grami. Z DriveClub, z Need For Speed 2015, oraz z Project Cars.
Na początku powiem jak to wygląda z Need For Speed. A w zasadzie jako to nie wygląda, bo okazało się że, gra która polega na jeździe samochodem nie obsługuje kierownicy. EA wraz z twórcą gry, dali ciała na całej linii. To tak, jakby kazać robotnikowi wykopać rów, ale dać mu kołek do tego.

Natomiast w grach które obsługują kierownice wygląda to dużo lepiej. Zarówno  DriveClub jak i Project Cars wyglądają olśniewająco. Każda z nich ma swoje plusy i minusy, ale graficznie i dźwiękowo to najwyższa półka. Samochody odwzorowane są z najmniejszymi detalami.


Mercedes SLS w grze Project Cars
Wygląd samochodu w deszczu w grze DriveClub

Maclaren MC12C w grze DriveClub

Maclaren MC12C w grze Project Cars
Inne graficzne aspekty tez w obu grach są świetnie zrealizowane. W obu grach jest dynamiczna zmiana dnia i nocy, dynamiczna zmiana pogody i związane z tym zmiany zachowania pojazdu. Jeśli chodzi o DriveClub deszcz stopniowo zwilża drogę, aż do powstania kałuż i po ustaniu deszczu szosa dalej jest mokra. Natomiast w Project Cars jak deszcze przestanie padać, to droga natychmiast robi się sucha.
Jeśli chodzi o samochody, to ich prowadzenie jest w obu grach podobne, ale równocześnie inne.

 DriveClub to gra typu arkadowego, ale panowanie nad samochodem nie przypomina tego co można zobaczyć w innych arkadówkach jak np NFS. Tu jest to przeciągnięte w stronę symulacyjną, bardziej zrównoważone. Ale powoduje to tez duże problemy w prowadzeniu pojazdu. Z jednej strony pojazdy mogą się odbić od ściany nie wytracając dużo prędkości, ale z drugiej przesadnie łatwo można wpaść w poślizg i to w zupełnie absurdalnych sytuacjach. Np gdy jedzie się z dużą prędkością i puszcza się gaz, to nagle tył zaczyna zarzucać, co z prawdziwym zachowaniem pojazdu ma niewiele wspólnego. Ponadto samochody występujące w grze są denerwująco nadsterowne. I nie ważne czy samochód ma napęd na przód, na tył, czy napędzane są wszystkie kola, to uporczywie przód wynosi na zewnątrz zakrętu. A za to, samochody sterowane przez AI jadą jak po szynach, są kurewsko nieomylni, aż do przesady. Praktycznie nigdy nie zbaczają z tzw idealnego toru jazdy. Jest to niebywale frustrujące. Do tego przyjemność z gry, burzą systemy kar. Pal licho odejmowanie punktów za uderzenie w ścianę czy inny pojazd, ale obcinanie osiągów na 2 czy 3 sekundy jest strasznie irytujące. A gra karze gracza nie tylko za swoje przewinienia, ale tez za to ze samochód sterowany przez sztuczna inteligencje właduje się w nasz samochód. A to arcadówka, a nie symulacja i uważam to za jawne przegięcie. Świetny jest za to system powtórek. Duża ilość rożnych kamer, pozwala obejrzeć przejazd z rożnych punktów widzenia, ale możemy tez zobaczyć przejazd innego samochodu. Powtórki nie ograniczają się tylko do naszego pojazdu, ale do dowolnie wybranego.
Poniżej fragment powtórki z gry DriveClub




Jeśli chodzi o uszkodzenia, to w grze Drive Club są one tylko wizualne i ograniczają się do w zasadzie zadrapań karoserii, potrzaskanych szyb i lekkich pogięć na karoserii

Natomiast Project Cars nacisk kładzie na symulacje. Uszkodzenia pojazdu maja wpływ na jego osiągi i zachowanie, ba, nawet uszkodzenie przedniego zawieszenia, np w wyniku kolizji powoduje ze kierownica już nie jest prosto, tylko skręcona w lewo lub prawo. I to nie tylko kierownica na ekranie, ale ta rzeczywista która trzymamy w reku. W tej grze wszystko ma znaczenie, paliwo się zużywa, opony się ścierają, co powoduje zmniejszoną przyczepność. Nawet rozgrzanie opon ma znaczenie. Na początku wyścigu, gdy opony nie są odpowiednio rozgrzane, łatwiej wpaść w poślizg. Pojazdy jeżdżące z nami w wyścigu zachowują się zdecydowanie bardziej ludzko, nie są nieomylni. Potrafią wpaść w poślizg, wypaść z toru. Przez to gra mimo, że nie łatwa, sprawia większa frajdę, bo daje wrażenie jazdy z prawdziwymi ludźmi, a nie robotami. Kontrola nad pojazdem jest moim zdaniem znacznie lepsza niż w przypadku gry DriveClub. 
Natomiast system powtórek jest zdecydowanie bardziej ubogi, kamery, oprócz tych z rozgrywki, jest tylko z toru. Widać to na filmiku, który umieszczam poniżej






Powyżej przedstawiłem swoje wrażenia z gier, a teraz czas na parę slow o tym co daje nam kierownica. Przede wszystkim potęguje realizm rozgrywki. Kierownica reaguje na to co dzieje się z samochodem. Jazda z padem w reku, powoduje jakieś tam drgania pada w reku. W przypadku kierownicy kolo kierownicy stawia wyraźny opór, uderzenia powodują wyraźne kopniecie kierownicy, odpowiedz Force Feedback jest 100 razy taka jak w przypadku pada. Do tego pedały dają nam ogromna zaletę jeszcze większej kontroli nad samochodem. W przypadku pada gaz albo mamy wciśnięty "do dechy" albo w ogóle. Tutaj mamy zupełnie analogowy pedał gazu i do tego nie liniowy pedał hamulca. Możemy hamować lekko lub na maksa. Podobnie z pedałem przyspieszenia, podczas wyjścia z zakrętu taka kontrola jest nieoceniona. Jazda z kierownicą to zupełnie inny poziom. Gdy ktoś kiedykolwiek przejedzie się samochodem w grze taka kierownicą, to powrót do pada będzie niezwykle bolesny.

Na koniec jeszcze porównanie widoku samochodu podczas gry:
Na początek widok dla DriveClub:

Widok z maski

Widok z wnętrza na podszybie

Widok z wnętrza wraz widocznością deski rozdzielczej

Widok z tylu bliski

Widok z tylu daleki

A teraz screeny z Project Cars

Widok z maski

Widok z wnętrza na deskę rozdzielczą

Widok z "miedzy siedzeniami"

Widok z hełmu kierowcy

Widok z dachu pojazdu

Widok z tyłu pojazdu

I na koniec widok na przód (choć tak się ciężko jeździ :) )


czwartek, 21 kwietnia 2016

Test DryLab FujiFilm Frontier S (DX100)

W obecnych czasach fotografia cyfrowa zyskała całkowitą dominacje na rynku. Począwszy od cyfrowych aparatów, przez cyfrowe ramki do zdjęć aż do cyfrowych minilabów. Minilaby cyfrowe to obecnie najpowszechniej wykorzystywane urządzenia do uzyskania odbitek w tradycyjnej papierowej postaci.

piątek, 25 marca 2016

Czy Windows Mobile ma jeszcze szanse na rynku?

Jak już pisałem we wcześniejszym wpisie, 8 miesięcy temu zakupiłem telefon z Windows Mobile, aby poznać co też oferuje ten system. Czy faktycznie jest gorszy od reszty dostępnych systemów mobilnych, czy po prostu jest niedoceniany.
Spróbuje zanalizować ten system w porównaniu do reszty systemów, ale skupie się na tym czego nie można zastąpić aplikacjami pobranymi z bogatych zasobów Androida czy iOS

niedziela, 20 marca 2016

Przez 8 miesięcy dawałem szanse Windows Mobile - nie przekonał mnie.

I nie chce tu powiedzieć ze system jest zły. Bo jest dobry. Interfejs w postaci kafelków jest świetnym rozwiązaniem, prostym, czytelnym i dającym spore możliwości. Ale głównym problemem tej platformy są aplikacje i nie koniecznie ich brak, ale niedopracowanie, albo nawet skrajne uproszczenie względem tych znanych z Androida.
Tak jak sam Microsoft stara się by jego aplikacje były dopracowane i faktycznie są, to aplikacje firm trzecich w większości przypadków to tylko imitacja porządnych aplikacji.
Przedstawię poniżej różnice najczęściej używanych przede mnie aplikacji na obu platformach.

sobota, 16 stycznia 2016

Zabezpieczenia antyrządowe - czyli parę słów o tym jak chronić się przed inwigilacja służb.

Nowelizacja ustawy o policji weszła w życie. Wiec Wielki Brat w osobie Pana Jarosława już zaciera ręce na sama myśl o poczytaniu co tez Polacy o nim myślą i ukaraniu tych niepoprawnych.
Wiec przedstawię parę trików skutecznie utrudniających lub nawet uniemożliwiających zaglądaniu służbom w nasze komputery.

1. Po pierwsze praca w systemie na koncie bez uprawnień administratorskich.
Władze aby zaglądnąć w nasze komputery mogą posunąć się do brzydkich zagrywek w stylu zainstalowania na naszym komputerze "legalnego" trojana, który będzie przekazywał na odpowiedni serwer informacje o naszych mailach, odwiedzanych stronach internetowych, hasłach itp.
Dlatego tak ważne jest aby komputer nie działał w trybie administratora. Obecnie Windows 7,8, 10 oraz wszystkie systemy oparte na jądrze Linux operują na kontach użytkownika. Niechlubnym wyjątkiem jest tutaj XP, który pracuje w trybie administratora i może instalować programy bez zgody użytkownika. W systemach Windows 7,8,10 domyślny tryb to tryb bez dostępu administratora ale można go wyłączyć, czego zdecydowanie odradzam.
W Linux tryb admina (root) jest dostępny tylko z konsoli i ten system jest zdecydowanie najbezpieczniejszy.
Tak czy inaczej jeśli pracujemy na koncie użytkownika, to nic bez naszej zgody się nie zainstaluje. Niestety zdecydowana liczba użytkowników systemów Windows gdy widzi jakiś komunikat na ekranie to nie czyta co to jest tylko przechodzi w tryb "bezmyślności" i klika TAK, YES, OK byle im szybciej ten irytujący komunikat znikł. Dla takich ludzi mam dwie rady. Albo wybierzcie Linux gdzie zagrożenie ze strony wirusów, trojanów i innych złośliwych programów jest znikome, albo już możecie udostępnić wszystkie hasła policji żeby się chłopaki nie musieli zbytnio męczyć z filtrowaniem informacji docierających od Waszego komputera do nich.

2. Gdy w ten sposób zabezpieczymy nasz komputer przed służbami, należy pomyśleć aby nasz dostawca internetu nie mógł im niczego przekazać, gdy służby od nich zażądają dostępu do informacji o nas. W tym celu najlepiej skorzystać z VPN.
VPN czyli Virtual Private Network, Wirtualna Sieć Prywatna to swoisty tunel w którym poruszają się pakiety. Dzięki temu ze transmisja taka może być szyfrowana sieci VPN posiadają bardzo duży poziom bezpieczeństwa. Dzięki VPN dostawca łącza (a zatem i służby) nie będą w stanie zobaczyć z czym faktycznie się łączycie, bez pisania wniosków do właścicieli usługi VPN-owej. A jak wiadomo, to raz, że trudniejsze, a dwa — nie tak łatwo współpracuje się służbom z zagranicą. Można skorzystać z polskich dostawców VPN jak np. http://vpnonline.pl/ lub z zagranicznych https://docs.google.com/spreadsheets/d/1FJTvWT5RHFSYuEoFVpAeQjuQPU4BVzbOigT0xebxTOw/htmlview?usp=sharing&pref=2&pli=1&sle=true

3. Gdy zabezpieczymy się już on line, warto jeszcze zabezpieczyć sie offline, czyli wtedy gdy służby zapukają nam do drzwi. W tym celu należy zaszyfrować dyski twarde. Bez klucza(hasła) informacja na dyskach będzie zwykłą sieczką i nikt nie jest w stanie tego odkodować. A służby nie zmusza nas do podania hasła bo nie ma obowiązku podawania haseł.
Istnieje wiele programów do szyfrowania dysków - przykładowa lista http://www.benchmark.pl/testy_i_recenzje/darmowe-programy-do-szyfrowania.html
W najnowszych systemach Windows mamy jeszcze bitlockera, a w systemie Linux możliwe jest włączenie szyfrowania już na etapie instalacji systemu bez konieczności instalacji dodatkowych programów.
Trzeba tylko pamiętać o tym, ze gdy zapomnimy hasła to już swoich danych nie odzyskamy.

4. Dodatkowe zabezpieczenia.
Można dodatkowo utrudnić służbom ustalenie skąd piszemy i kim jesteśmy. Możliwe jest ukrycie sie za NATem czyli przesyłanie pakietów przez router ze zmianą źródłowych lub docelowych adresów IP. Zaleta takiego połączenia jest to ze  serwery, z którymi nastąpiło połączenie nie mogą zidentyfikować konkretnego hosta po samym adresie IP,
Kolejna linia obrony jest siec TOR  https://www.torproject.org/ . Tor chroni tożsamość użytkowników oraz ich działalność w sieci przed analizą ruchu. Szerzej na temat rozwiązań TOR można przeczytać np. w Wikipedii.

Połączenie tych wszystkich elementów pozwoli nam w zasadzie na uchronienie się przed inwigilacja służb. Oczywiście przy zaangażowaniu odpowiednio dużych środków i wprowadzeniu elementów do sieci byłoby możliwe złamanie tych wszystkich zabezpieczeń, ale na to pozwolić mogą sobie jedynie Stany Zjednoczone ze swoim olbrzymim budżetem.

To co przedstawiłem wyżej to sposoby zabezpieczenia swojej osoby przed zbytnia ciekawością służb. W końcu mamy prawo do prywatności, a do tego istnieje coś takiego jak domniemanie niewinności. Podglądanie naszej aktywności w internecie bez podejrzenia popełnienia czynu zabronionego uważam za naganne i niezgodne z konstytucja. Takie inwigilowanie uważam za traktowanie każdego obywatela jak przestępcę. I co z tego ze nie mam nic do ukrycia.

A jak to juz wykonać, to każdy musi sam sprawdzić i poczytać. Ta wiedza jest dostępna jawnie w internecie.

środa, 18 listopada 2015

Jak zapewnić długie życie naszym telefonom - czyli parę słów o akumulatorach

Żyjemy w czasach mobilności. Posiadamy laptopy, tablety, smartphony, smartwatche i wiele innych urządzeń zasilanych z baterii lub akumulatora. Niektóre z nich są nie wymienne, co powoduje ze śmierć akumulatora uśmierca nam urządzenie. Co zatem zrobić aby zapewnić długowieczność dla naszych urządzeń.